Technika Bowena a Powięź – terapia powięziowa?

 

 

Zrozumienie natury i funkcji powięzi to podstawa, aby stać się dobrym terapeutą metody Bowena.

Powięź ma nadzwyczajne właściwości. Otacza organy i inne struktury w
ciele, takie jak mięśnie, zapewnia swobodny ruch i „ślizganie się”
pomiędzy tymi strukturami podczas poruszania się.
Można zaobserwować pasma powięzi – białe pasma tkanki łącznej – podczas przygotowywania kurczaka.

Z punktu widzenia jakości powięź jest raczej jak plastikowa torba na
zakupy dlatego, że jest wytrzymała i nie ulega nadmiernemu naciąganiu,
natomiast jeśli już dojdzie do urazu lub przeciążenia, wtedy wykazuje
tendencję do odkształcania się i utrzymywania „nowych wzorców”.

Tom Bowen był bardzo zainteresowany powięzią i aby zobaczyć jak
ukształtowana jest powięź w ciele, badał padlinę w lokalnej ubojni.

Powięź jest zbudowana głównie z włókien kolagenowych. Są to małe puste rurki wypełnione delikatnym płynem podobnym do płynu
mózgowo-rdzeniowego, zawierającym dużą ilość fotonów. Kolagen to białko, które tworzy ok. 70% wszystkich białek w tkance łącznej i jest
powszechnie znanym białkiem w świecie zwierząt. Posiada również
niezwykłe właściwości przyciągania cząsteczek wody, które przyklejają
się do niej w sposób uporządkowany, trochę jak rusztowanie wokół
budynku.

Cecha ta umożliwia dużą płynność w powięzi, co jest
nieodzowne zarówno do swobodnego ruchu i ślizgania się (np. pomiędzy
grupami mięśni lub pomiędzy organami), jak również dla efektywnej
komunikacji międzykomórkowej. Stopień płynności w powięzi jest
uzależniony od ruchu i nawodnienia – delikatne rozciąganie jest jednym z
najlepszych sposobów na pobudzenie płynności w tkankach.

Nawodnienie powięzi zależy nie tylko od ilości wypijanej wody, ale
również od jej jakości. W zwykłej wodzie z kranu cząsteczki wody łączą
się w grupy po 10-12, podczas gdy w wodzie bardziej zasadowej (np. wod jonizowana, chociaż istnieje pewna kontrowersja co do picia jonizowane wody przez dłuższy czas) – po 5-6. Mniejsze zgrupowanie cząsteczek w wodzie zasadowej wydaje się być bardziej efektywne przy pozbywaniu się toksyn z organizmu, ponieważ przechodzą swobodniej przez ściany komórkowe.

Struktura powięzi jest uzależniona od jej użycia Włókna kolagenowe ukierunkowują się względem nacisku i strukturalnych obciążeń spowodowanych przez stanie, chodzenie, siedzenie, itd. U niemowląt, które z raczkowania przechodzą do stania, możemy zaobserwować
zmieniające się wzorce obciążeń systemu mięśniowo-powięziowego. Te
wczesne ruchy niemowlęcia są nieodzowne w rozwoju powięzi i ukierunkowania włókien kolagenowych.

Jedną ze szczególnie ważnych taśm powięziowych, która określa naszą postawę, jest pasm biodrowo-piszczelowe znajdująca się po bokach ud. Można je łatwo wyczuć palcami. Jeśli dotknie się palcami w pobliżu szwu spodni z boku nogi można wyczuć twardą włóknistą taśmę. W pozycji stojącej występują głównie pionowe wzorce nacisku na tę taśmę tak, że większość włókien kolagenowych w jej obrębie leży w orientacji górnej/dolnej. 

Praca z powięzią

Zdrowie powięzi jest uzależnione od kilku czynników. Jej najbardziej
optymalne działanie zależy przede wszystkim od odpowiedniego nawodnieni. Doskonale działa w tym aspekcie rozciąganie, jak np. joga lu Pilates, ponieważ pomaga ukierunkować włókna kolagenowe wewnątrz
powięzi, a także tworzy przestrzeń dla płynów dookoła i wewnątrz
komórek.

Rozciąganie powięzi można przyrównać do „rozciągania” metalu – jeśli chcielibyśmy wygiąć metalowy pręt zbyt mocno lub zbyt szybko, to stanie się kruchy. Natomiast jeśli rozciągamy powięź powoli, to staje się bardziej płynna i elastyczna. Zbyt mocne rozciąganie może również doprowadzić do stanu zapalnego w tkance, co daje efekt przeciwny do zamierzonego.

Jednym z problemów osób, które chodzą na siłownię, zwłaszcza tych, które z natury lubią rywalizację, jest to, że łatwo mogą sobie zrobić krzywdę poprzez nieprawidłowe ćwiczenia. Pojedyncze włókna mięśniowe otoczone są powięzią i kiedy osoba wykonuje ćwiczenia kompresyjne, jak podnoszenie ciężarów, łatwo mogą się rozerwać. To jest właśnie to, co daje wrażenie budowania masy mięśniowej. W rzeczywistości często ta dodatkowa masa mięśniowa jest rezultatem rozerwania i marszczenia się włókien mięśniowych. Prowadzi to do zrostów w tkankach, a organizm traci umiejętność wydalania toksyn.

Weźmy dla przeciwieństwa osobę, która jest mało aktywna (powiedzmy, że chodzi nie więcej niż 20 minut dziennie) i ma zastoje w tkance łącznej.
Układ limfatyczny, żeby wykonać swoją pracę, potrzebuje ruchu. Podobnie
ułożenie przestrzenne włókien kolagenowych zależy od rodzaju i ilości
ruchu, a właśnie to ukierunkowanie jest podstawą dla efektywnej i
bezpiecznej pracy ciała.

Blizny i operacje również wpływają na powięź i mogą powodować „luki” w taśmach powięziowych. Może dojść do zrostów wokół poszczególnych obszarów, a często w kilku warstwach powięzi jednocześnie. Na przykład jeśli mamy bliznę w okolicy nerkowej, to może dojść do zaburzenia swobodnego ruchu powięzi otaczającej mięsień najszerszy grzbietu. Jako, że mięsień ten przyczepiony jest do ramienia, wpływa on na umiejętność unoszenia ramienia. Można to sprawdzić na sobie. Stojąc należy położyć dłoń płasko pod przeciwległą pachą i dość mocno przycisnąć w miejscu gdzie znajduje się mięsień najszerszy grzbietu. Następnie należy odwieść ramię do góry. Wykonując ruch w ten sposób, odczuwa się trudność uniesienia ramienia w pełnym zakresie.

Jest wiele innych podobnych przykładów. Blizna po cesarskim cięciu może ciągnąć przez kresę białą w górę do pępka, dalej do osierdzia wokół serca i następnie do powięzi przedtchawiczej z przodu szyi. Jeśli przyjrzymy się koncepcji taśm anatomicznych, które opisuje Thomas Myers w książce „Taśmy anatomiczne. Meridiany mięśniowo-powięziowe dla terapeutów manualnych i specjalistów leczenia ruchem”, zrozumiemy, jak lokalne ograniczenia w sieci powięzi wpływają na całość.

Pamiętam pacjentkę,  która miała ogromne napięcia w mięśniach kulszowo-goleniowych. Była zawodową atletką, specjalizowała się w skokach przez płotki. W ciągu kilku sesji zajęliśmy się najbardziej „oczywistymi” obszarami – pracowaliśmy na mięśniach kulszowo-goleniowych, kością krzyżową i rejonem kolan, ale bezskutecznie. Później pacjentka powiedziała mi, że kiedyś doszło u niej do złamania kości w obu stopach w pewnym odstępie czasu. Mimo, że kości dobrze się zrosły, w czasie badania palpacyjnego okazało się, że powięź podeszwowa była u niej bardzo napięta. Zdecydowałem się zrobić procedurę „młotkowatych palców”, która polega na kilku ruchach w powięzi podeszwowej. Bardzo silnie zareagowała i musiała odpocząć przez około 20 minut. Kiedy zeszła z łóżka do masażu instynktownie chciała sprawdzić zakres ruchu przez dotknięcie dłońmi do palców stóp. Bez problemu mogła płasko położyć dłonie na ziemi, bez odczuwania jakiegokolwiek bólu. Wcześniej mogła jedynie zbliżyć czubki palców na odległość ok. 8 cm do ziemi.

Byłem zdumiony, a ona zachwycona, rezultatem i zacząłem się zastanawiać, jak to jest możliwe. Wiadomo, że występuje bezpośrednie
połączenie powięziowe pomiędzy powięzią podeszwową w stopie poprzez mięsień brzuchaty łydki do mięśni kulszowo-goleniowych, ale jak to możliwe, że tak niewielkie uwolnienie napięcia pozwoliło na tak znaczne zwiększenie zakresu ruchu? Zacząłem bardziej przyglądać się naturze powięzi i rozpocząłem nowe badania nad tym, jak powięź zachowuje wzorce posturalne i przekazuje impulsy.

Źródło:
John Wilks: The Bowen Technique – The Inside Story, CYMA 2007, p. 19-24
Tłumaczenie: Barbara Lipińska

Tags: , , , , , ,